Gres to w skrócie bardzo twarda płytka ceramiczna, prasowana pod ogromnym ciśnieniem i wypalana w wysokiej temperaturze. Jest znacznie wytrzymalszy od zwykłej terakoty, ale gres gresowi nierówny. W marketach typu Leroy Merlin czy OBI ceny zaczynają się od 40 zł za metr, a kończą na 300 zł. Różnica tkwi właśnie w parametrach, o które musisz zapytać sprzedawcę, zanim zapłacisz.
Najczęstszy błąd, jaki widzę, to kładzenie gresu polerowanego (tego błyszczącego jak lustro) w wiatrołapie. Wygląda to luksusowo przez pierwsze dwa tygodnie. Potem piasek przyniesiony na butach porysuje powierzchnię i zrobi z niej matową, brzydką plamę, której nie da się doczyścić. Z mojego doświadczenia wynika, że na korytarz najlepiej sprawdza się gres matowy lub lappato (półmatowy).
Spis treści:
Klasa ścieralności PEI (ile wytrzyma twoja podłoga?)
Klasa PEI mówi ci o tym, jak szybko płytka się wytrze pod wpływem chodzenia. To najważniejszy parametr dla podłóg.
- PEI 3: Nadaje się do sypialni czy łazienki, gdzie chodzisz w miękkich kapciach albo boso.
- PEI 4: To jest standard do kuchni, korytarza i salonu. Wytrzyma piasek, pazury psa i spadające klucze.
- PEI 5: Płytki do zadań specjalnych (sklepy, urzędy). W domu to zazwyczaj przerost formy nad treścią, chyba że planujesz w salonie urządzać bale na sto osób.
Jeśli kupisz płytkę z klasą PEI 2 na korytarz, to gwarantuję ci, że po roku będziesz widzieć "ścieżki" w miejscach, gdzie najczęściej chodzisz. To wyrzucanie pieniędzy w błoto. Zawsze celuj w PEI 4 na cały dom (poza sypialnią), będziesz miał święty spokój na lata.
Antypoślizgowość R (żeby łazienka nie stała się lodowiskiem)
Ten parametr oznaczany jest literą R i cyframi od 9 do 13. Im wyższa cyfra, tym płytka mniej śliska.
- R9: Standardowa płytka. Do salonu czy sypialni ok, ale w łazience przy wyjściu z wanny może być groźnie.
- R11 lub R12: Płytki z wyraźną strukturą. Obowiązkowe pod prysznic walk-in. Na balkon i taras nie kupuj płytek poniżej R11.
- R12 i R13 w domu to udręka. Są tak szorstkie, że mop przy myciu zostawia na nich kłaczki, a brud włazi w strukturę i trzeba go szorować szczotką. Bardziej nadaje się do dekoracji niż codziennego użytku.
W łazienkach najlepiej szukać złotego środka, czyli R10 lub R11. Różnica w bezpieczeństwie jest ogromna (szczególnie jeśli masz dzieci albo osoby starsze w domu), a sprzątanie jeszcze da się przeżyć.
Mrozoodporność i nasiąkliwość (warunek konieczny na zewnątrz)
Jeśli wybierasz płytki na balkon czy taras, musisz sprawdzić dwa parametry: mrozoodporność i nasiąkliwość wodną (musi być poniżej 0,5%). Jeśli płytka pije wodę, to przy pierwszym mrozie rozsadzi ją od środka. Większość gresów dostępnych w polskich sklepach (np. marki Cerrad czy Paradyż) jest mrozoodporna, ale zawsze upewnij się, czy na pudełku jest symbol śnieżynki.
Pamiętaj też o grubości. Standardowy gres ma ok. 8-10 mm. Na tarasy coraz częściej kładzie się gres 2.0 (grubość 2 cm). Można go kłaść na specjalnych wspornikach (tzw. taras wentylowany) bez użycia kleju. Koszt takiego gresu 2.0 to zazwyczaj od 120 do 220 zł za m2, ale oszczędzasz na drogim kleju. Zamiast płacić za klej zapłacisz za wsporniki, hydroizolację i tak musisz pod spodem zrobić jeśli tylko nie robisz tarasu na gruncie.
Polskie marki: Cerrad, Paradyż, Tubądzin (czy warto?)
Wielokrotnie słyszałem, że "włoskie płytki to jakość, a polskie to krzywizny". To stary mit z lat 90. Dzisiaj polskie fabryki, jak Cerrad (świetne gresy drewnopodobne), Paradyż czy Tubądzin, używają tych samych maszyn i technologii co Włosi czy Hiszpanie.
Różnica jest taka, że za polską płytkę dobrej klasy zapłacisz 80 do 130 zł, a za włoską o podobnych parametrach 200 do 350 zł. Z mojego doświadczenia wynika, że polskie marki mają świetną powtarzalność wymiarów (tzw. kalibrację). Oczywiście, zawsze bierz płytki rektyfikowane (krawędzie cięte pod kątem prostym), bo pozwalają na położenie bardzo cienkiej fugi (ok. 1,5 do 2 mm), co wygląda znacznie nowocześniej. Generalnie zawsze kupuj płytki w gat. I. Będzie taniej, mimo wszystko.




