Farba termoizolacyjna – opinie i co daje 1 mm powłoki

Inspektor bada ścianę kamerą termowizyjną, na ekranie kolorowa mapa strat ciepła

Farba termoizolacyjna nie jest oszustwem. Robi jednak coś zupełnie innego, niż wynika z opisu na puszce, i właśnie z tej rozbieżności biorą się dwa wrogie obozy w opiniach.

Jedni piszą na forach, że ściana przestała być lodowata, a czarne plamy w narożniku nad oknem zniknęły po jednym sezonie. Drudzy wydali tysiąc złotych i po zimie zobaczyli na rachunku za gaz dokładnie tę samą kwotę co rok wcześniej. Obie grupy mówią prawdę, tylko kupowały ten sam produkt z zupełnie innymi oczekiwaniami.

Przez lata na budowach widziałem oba scenariusze. Malowałem narożniki, w których farba termiczna faktycznie rozwiązała problem, i widziałem elewacje, na których była wyrzuceniem 4000 zł. W tym tekście rozkładam opinie o farbie termoizolacyjnej na czynniki pierwsze: co dokładnie zawiera puszka, co pokazują pomiary i po czym poznać handlowca, który sprzedaje bajkę.

Sam produkt kosztuje 300-700 zł za 10 litrów, a wystarcza na 10-15 m2 przy dwóch warstwach. Malowanie niczym nie różni się od zwykłej emulsji, więc pytanie nie brzmi „czy dam radę”, tylko „czy w moim przypadku to ma sens”.

Dlaczego opinie o farbie termoizolacyjnej są tak skrajne?

Po przejrzeniu setek wpisów na forach budowlanych schemat układa się w dwie powtarzalne grupy i to one tłumaczą całą rozbieżność ocen.

Pierwsza grupa to ludzie, którzy mieli konkretny problem punktowy: zimny narożnik w bloku z wielkiej płyty, wilgoć nad oknem, drobną pleśń przy nadprożu. Pomalowali 3-6 m2 ściany, wydali 150-300 zł i problem zniknął. Ich opinie są pozytywne, bo produkt zrobił dokładnie to, do czego się nadaje.

Druga grupa kupowała farbę pod hasłem obniżenia rachunków. Pomalowali całe mieszkanie albo elewację, wydali 1500-5000 zł i po sezonie grzewczym porównali faktury. Różnicy nie było żadnej, bo nie mogło jej być. Ci ludzie czują się oszukani i piszą to wprost.

Trzeci wątek na forach to rozczarowanie samą powłoką na zewnątrz. Cienka warstwa na elewacji południowej po dwóch, trzech sezonach zaczyna kredować i wymaga odnowienia. Ta sama historia powtarza się przy każdej powłoce narażonej na słońce, także wtedy, gdy trzeba zabezpieczyć deski tarasowe przed zimą i po roku okazuje się, że olej zszedł od strony południowej.

Malarz wałkiem rozprowadza białą farbę termoizolacyjną po ścianie pokoju

Jak działa farba termoizolacyjna i co siedzi w puszce?

W składzie znajdziesz zwykłą bazę akrylową albo silikonową plus wypełniacz w postaci mikrosfer: pustych kuleczek ceramicznych lub szklanych o średnicy 10-100 mikrometrów. W środku kuleczki jest rozrzedzony gaz, który przewodzi ciepło gorzej niż lite spoiwo. Do tego dochodzą pigmenty o podwyższonej odbijalności promieniowania podczerwonego.

Dwie warstwy nałożone wałkiem dają po wyschnięciu powłokę o grubości 0,3-1 mm. To jest cały materiał izolacyjny, jaki masz na ścianie. Producenci deklarują dla takich powłok współczynnik przewodzenia ciepła w granicach 0,04-0,08 W/(m·K), czyli wartość zbliżoną do materiałów izolacyjnych, i na tym marketing się kończy, bo o grubości mówi się już znacznie ciszej.

Mechanizm jest realny, tylko działa w jednej skali. Mikrosfery obniżają przewodność samej warstwy farby i zmieniają jej emisyjność. Powierzchnia zwykłego tynku ma emisyjność około 0,9, a powłoki refleksyjne schodzą deklaratywnie do 0,2-0,4. Efekt widać tam, gdzie ciepło ucieka głównie promieniowaniem, czyli przy nagrzanej blasze albo przy szczelinie powietrznej. Na ścianie w pokoju promieniowanie to tylko część wymiany ciepła, więc zysk jest odpowiednio mniejszy.

Ile realnie daje powłoka 1 mm? Prosty rachunek z oporu cieplnego

Opór cieplny warstwy liczy się jako grubość podzielona przez współczynnik przewodzenia. Dla powłoki o grubości 1 mm i przy życzliwym założeniu lambdy 0,06 W/(m·K) wychodzi 0,001 podzielone przez 0,06, czyli około 0,017 m2K/W.

Żeby ta liczba coś znaczyła, potrzebne jest odniesienie. Tynk cementowo-wapienny o grubości 15 mm ma opór cieplny mniej więcej 0,019 m2K/W. Warstwa farby termoizolacyjnej odpowiada więc dołożeniu do ściany półtora centymetra zwykłego tynku. Sam opór przejmowania ciepła przy wewnętrznej powierzchni ściany wynosi 0,13 m2K/W, czyli osiem razy więcej niż nasza powłoka.

Dlatego niezależne pomiary laboratoryjne i badania termowizyjne pokazują zysk mieszczący się w granicach błędu pomiarowego. Nie dlatego, że producent kłamie w karcie technicznej, tylko dlatego, że milimetr to milimetr. Żeby uzyskać opór cieplny porównywalny z realną izolacją, trzeba by nałożyć kilkadziesiąt warstw tej farby jedna na drugą.

Widziałem termogramy robione przed remontem i po nim na tej samej ścianie. Temperatura powierzchni podnosiła się o 0,5-2 stopnie, a straty ciepła całej przegrody zostawały tam, gdzie były. Na rachunku takiej różnicy nie widać, bo mieści się w wahaniach pogodowych między dwoma sezonami.

Czy farba termoizolacyjna obniży rachunek za ogrzewanie?

Nie obniży w stopniu, który zauważysz na fakturze, i to jest źródło najgorszych opinii o tym produkcie. Rachunek da się zrobić w dwie minuty na kartce.

Ocieplona ściana zewnętrzna ma opór cieplny rzędu 3-5 m2K/W, a ściana z lat siedemdziesiątych bez ocieplenia mieści się w granicach 0,7-1,2 m2K/W. Dołożenie do tego 0,017 m2K/W z powłoki malarskiej to wzrost o 0,4 procenta w pierwszym przypadku i o 1,5-2 procenta w drugim. Ściany odpowiadają w typowym domu za mniej więcej jedną czwartą strat ciepła, więc w rachunku końcowym zostaje z tego kilka dziesiątych procenta.

Przy rachunku za gaz na poziomie 6000 zł rocznie mówimy o oszczędności rzędu kilkunastu do kilkudziesięciu złotych, przy nakładzie liczonym w tysiącach. Rok do roku ta różnica ginie w wahaniach pogody, bo sama różnica liczby stopniodni między dwoma sezonami potrafi przesunąć zużycie o 10-15 procent w jedną albo drugą stronę.

Człowiek, który pomalował mieszkanie i po zimie porównał faktury, nie ma więc żadnej szansy zobaczyć efektu, nawet gdyby producent podawał uczciwe dane. Właśnie dlatego traktuję obietnicę spadku rachunków jako wystarczający powód, żeby odłożyć puszkę.

Dlaczego ściana po pomalowaniu wydaje się cieplejsza?

Efekt „cieplejszej ściany” jest prawdziwy w odbiorze i to on stoi za większością pozytywnych opinii. Odpowiada za niego bezwładność cieplna cienkiej powłoki, nie izolacja budynku.

Kiedy dotykasz zimnej ściany, dłoń oddaje ciepło do materiału. Gruby, gęsty tynk odbiera je szybko i przez to wydaje się lodowaty. Porowata powłoka z mikrosferami ma niewielką pojemność cieplną, więc pod palcem błyskawicznie ogrzewa się do temperatury skóry. Ściana jest wciąż tak samo zimna w środku, ale w dotyku odczuwasz co innego.

Do tego dochodzi podniesienie temperatury powierzchni o wspomniane 0,5-2 stopnie. W pomieszczeniu, w którym wilgotność względna sięga 65-70 procent, te dwa stopnie potrafią przesunąć punkt rosy i zatrzymać skraplanie w narożniku. Stąd relacje o pleśni, która przestała wracać. Gdzie ten efekt daje się wykorzystać, a gdzie jest tylko drogim malowaniem, rozpisałem osobno w tekście o tym, gdzie farba termoizolacyjna faktycznie działa.

Zbliżenie na pędzel i cienką warstwę farby na fakturze tynku

Opinie o markach: CIQ, Akterm i reszta półki

Farba termoizolacyjna CIQ i opinie o produktach Akterm Standard to najczęściej wyszukiwane hasła w tej kategorii, więc pytanie o konkretne marki wraca co chwilę. Odpowiedź jest mniej ciekawa, niż ludzie oczekują: wszystkie te produkty opierają się na tej samej zasadzie i podlegają tej samej fizyce.

Różnice między markami dotyczą jakości bazy, ilości mikrosfer, krycia i odporności powłoki na szorowanie, a nie skoku o rząd wielkości w izolacyjności. Kupując, patrzę na trzy rzeczy w karcie technicznej: deklarowaną lambdę razem z grubością warstwy, do której ją odniesiono, wydajność w m2 z litra oraz zalecaną liczbę warstw. Producent, który podaje lambdę bez grubości, mówi tylko połowę prawdy.

Opinie o konkretnej marce czytam wyłącznie tam, gdzie autor napisał, co malował i po co. Wpis „świetna farba, polecam” nic nie wnosi. Wpis „malowałem narożnik przy oknie balkonowym, dwie warstwy, pleśń nie wróciła przez dwie zimy” jest wart dziesięciu takich. Podobnie czyta się deklaracje przy chemii do drewna, gdzie hasło o bezpieczeństwie znaczy tyle, ile stoi w atestach – opisałem to przy okazji tematu, czym bezpiecznie impregnować drewno w ogrodzie.

Pięć czerwonych flag w reklamie farby termicznej

Przez lata zebrałem listę sformułowań, po których od razu odkładam puszkę na półkę. Jeśli spotkasz choć dwa z pięciu poniższych, sprzedawca liczy na to, że nie policzysz.

  • „Technologia NASA” albo „powłoka z promu kosmicznego” – w karcie technicznej nigdy nie ma na to odniesienia.
  • „Zastępuje 10 cm wełny” bez podania grubości powłoki, dla której to policzono.
  • Obietnica konkretnego procentu oszczędności na ogrzewaniu, na przykład 30 albo 40 procent, bez podania budynku, dla którego liczono.
  • Brak współczynnika lambda w karcie technicznej albo podanie go bez grubości warstwy odniesienia.
  • Opinie wyłącznie na stronie producenta, zwykle bez zdjęć i bez opisu, co dokładnie malowano.

Sprzedawca, który mówi wprost, że produkt podnosi temperaturę powierzchni ściany i pomaga przy kondensacji pary w narożnikach, jest uczciwy. To jest realna funkcja tego produktu i nie ma powodu jej ubierać w kosmiczne hasła.

Ile kosztuje farba termoizolacyjna i co kupujesz za tę cenę?

Wiadro 10 litrów kosztuje 300-700 zł zależnie od marki. Wydajność przy zalecanych dwóch warstwach wynosi 1-1,5 m2 z litra, co daje 40-90 zł za metr kwadratowy samego materiału. Dla porównania zestawiłem trzy produkty, które faktycznie konkurują ze sobą w koszyku przy tej samej ścianie.

Parametr Farba termoizolacyjna Emulsja lateksowa klasy 1 Farba przeciwgrzybiczna
Grubość powłoki po 2 warstwach 0,3-1 mm 0,1-0,2 mm 0,1-0,2 mm
Opór cieplny warstwy ok. 0,017 m2K/W pomijalny pomijalny
Wydajność 1-1,5 m2 z litra 10-12 m2 z litra 8-10 m2 z litra
Koszt materiału na m2 40-90 zł 4-8 zł 12-25 zł
Co realnie daje wyższa temperatura powierzchni, mniej kondensacji kolor i zmywalność zahamowanie rozwoju grzyba

Rachunek pokazuje, gdzie leży problem: płacisz od pięciu do dziesięciu razy więcej niż za dobrą emulsję i dostajesz za to podniesienie temperatury powierzchni o ułamek stopnia na każdy metr. Przy 4 m2 narożnika to wydatek rzędu 160-360 zł i wtedy rachunek się broni. Przy 60 m2 mieszkania robi się z tego 2400-5400 zł i te pieniądze zrobią więcej dobrego w innym miejscu budynku. Powłoki, które faktycznie zmieniają właściwości powierzchni, wyglądają zupełnie inaczej: takim produktem jest na przykład farba epoksydowa do betonu, gdzie warstwa 0,3 mm realnie przenosi obciążenia i odcina wilgoć.

Najczęstsze pytania o opinie na temat farb termoizolacyjnych

Co to jest farba termoizolacyjna?

To farba akrylowa lub silikonowa z dodatkiem pustych mikrosfer ceramicznych albo szklanych o średnicy 10-100 mikrometrów. Po nałożeniu dwóch warstw tworzy powłokę grubości 0,3-1 mm o obniżonej przewodności cieplnej i podwyższonej odbijalności promieniowania podczerwonego. Maluje się ją wałkiem jak zwykłą emulsję, bez żadnej dodatkowej technologii.

Jaka farba izoluje ciepło najlepiej?

Spośród produktów malarskich najwyższe deklarowane parametry mają powłoki z największym udziałem mikrosfer i te przeznaczone na powierzchnie metalowe, gdzie liczy się emisyjność. Różnice między markami są jednak drugorzędne wobec grubości warstwy, bo to ona decyduje o oporze cieplnym. Żadna farba nie przeskoczy tego ograniczenia.

Czy opinie o farbie termoizolacyjnej CIQ różnią się od opinii o innych markach?

Rozkład opinii jest bardzo podobny dla wszystkich marek na rynku, łącznie z produktami CIQ i Akterm Standard. Pozytywne wpisy pochodzą od osób, które malowały punktowo zimne narożniki i ościeża, negatywne od tych, którzy liczyli na spadek rachunków za ogrzewanie. Marka wpływa na krycie, zapach i odporność powłoki na szorowanie, a nie na prawa fizyki.

Czy farba termoizolacyjna na zewnątrz się sprawdza?

Na elewacji powłoka pracuje w najgorszych możliwych warunkach: deszcz, mróz i promieniowanie UV zabierają jej właściwości szybciej, niż zdąży się zwrócić. Po dwóch, trzech sezonach powierzchnia zaczyna kredować i wymaga odnowienia. Ze wszystkich opinii, jakie czytałem, najgorsze dotyczyły właśnie malowania całych elewacji.

Czy da się sprawdzić skuteczność farby przed zakupem?

Najprościej poprosić sprzedawcę o kartę techniczną i sprawdzić, czy podaje lambdę razem z grubością warstwy. Drugi test to termometr bezdotykowy za 60-120 zł: mierzysz temperaturę powierzchni ściany przed malowaniem i dwa tygodnie po, przy tej samej temperaturze powietrza w pokoju. Różnica poniżej jednego stopnia oznacza, że w twoim przypadku produkt nie ma czego naprawiać.

Zbigniew Majewski
O autorze

Zbigniew Majewski

40 lat w branży budowlanej – najpierw jako fachowiec na budowach w całej Polsce, potem jako właściciel lokalnej firmy remontowo-budowlanej. Przeszedł przez setki realizacji: od malowania kawalerki po generalne remonty kamienic i docieplenia bloków. Na blogu dzieli się praktyczną wiedzą, którą zdobył robiąc to własnymi rękami. Bez lania wody, bez marketingowych haseł – tylko sprawdzone porady majstra, który wie, ile kosztuje błąd na budowie.