Rozpuszczałem płatki szelaku w słoiku po ogórkach, na strychu przerobionym na warsztat, w środku lipcowego upału. Wsypałem na oko, bo wydawało mi się, że przy takim materiale proporcje są kwestią wyczucia. Roztwór wyszedł gęsty jak syrop klonowy, pierwsza warstwa na blacie komody zostawiła smugi nie do rozprowadzenia i skończyło się szlifowaniem wszystkiego do gołego drewna. Politura szelakowa wybacza sporo błędów w technice, bo każdą warstwę można rozpuścić z powrotem, ale nie wybacza złego stężenia roztworu i warsztatu, w którym termometr pokazuje trzydzieści stopni.
Ten tekst jest o materiale, nie o ruchach tamponem. O tym, czym różni się szelak blond od rubinowego, ile płatków wsypać do litra denaturatu na konkretnym etapie pracy, jak długo gotowy roztwór nadaje się do użycia i na jakich meblach powłoka szelakowa wytrzyma dziesięciolecia, a na jakich rozpuści się po pierwszej imprezie. To wiedza, której brak najczęściej odpowiada za nieudaną politurę, bo technikę da się doszlifować kilkoma próbami na skrawku, a przeterminowanego roztworu nie naprawi żadna wprawa w ręce.
Materiały na odnowienie średniej komody to wydatek rzędu 60-100 zł, sam kilogram płatków starcza na kilka takich mebli. Trudność jest średnia, ale rozłożona w czasie: samo rozpuszczanie płatków zajmuje dobę, a pełne utwardzenie powłoki tydzień, więc weekend na to nie wystarczy.
Spis treści:
- Czym jest politura szelakowa i skąd bierze się szelak?
- Jaki rodzaj szelaku wybrać do jasnego, a jaki do ciemnego drewna?
- Jak rozpuścić płatki szelaku i jakie stężenie przygotować?
- Ile wytrzymuje powłoka szelakowa i co ją niszczy?
- Na jakich meblach szelak się sprawdza, a gdzie go nie kładę?
- Politura szelakowa czy lakier współczesny – co wybrać do konkretnego mebla?
- Ile kosztuje politura szelakowa i odnowienie mebla?
- Jak nakłada się politurę szelakową i gdzie szukać pełnej techniki?
- Jak pielęgnować i naprawiać mebel w politurze?
- Najczęstsze pytania o politurę szelakową
Czym jest politura szelakowa i skąd bierze się szelak?
Politura szelakowa to roztwór naturalnej żywicy w spirytusie, który schnie przez odparowanie alkoholu, a nie przez reakcję chemiczną. Warstwa jest sucha w dotyku po 15-30 minutach i przez cały okres użytkowania pozostaje rozpuszczalna, co odróżnia ją od każdego lakieru utwardzanego chemicznie. Można ją zdjąć denaturatem, można scalić z nową warstwą i można naprawić punktowo, bez rozbierania całej powierzchni.
Sam szelak to wydzielina czerwca lakowego, owada żerującego na drzewach w Indiach i Tajlandii. Owad pokrywa gałęzie ochronną warstwą żywicy, którą zbiera się, oczyszcza, przetapia i walcuje na cienkie arkusze. Po skruszeniu arkuszy powstają charakterystyczne półprzezroczyste płatki, które trafiają do sprzedaży. To surowiec, którego skład nie zmienił się od stuleci, bo synteza chemiczna nigdy nie odtworzyła jego właściwości optycznych.
Do lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku szelak był podstawowym wykończeniem mebli produkowanych fabrycznie w Europie i Stanach Zjednoczonych. Zepchnęły go do niszy dopiero tańsze i szybciej schnące lakiery nitrocelulozowe. Ma to praktyczne znaczenie przy renowacji: jeśli odnawiasz mebel sprzed 1950 roku, oryginalna powłoka niemal na pewno jest szelakiem. Sprawdzisz to w trzy sekundy, przecierając niewidoczne miejsce wacikiem z denaturatem. Jeśli wacik zabarwia się na brązowo i powierzchnia robi się lepka, masz szelak i nie musisz zdzierać niczego cykliną.
Poza stolarką szelak ma zastosowania, które zaskakują ludzi pytających o bezpieczeństwo tego surowca w domu. Jako środek powlekający oznaczony symbolem E904 pokrywa się nim cukierki, tabletki i ziarna kawy. Ten sam materiał, który leży na blacie komody, jest dopuszczony do kontaktu z żywnością.

Jaki rodzaj szelaku wybrać do jasnego, a jaki do ciemnego drewna?
Kolor szelaku dobiera się do gatunku drewna, bo powłoka nie kryje, tylko podbarwia. Do klonu, jawora i brzozy idzie szelak wybielony albo blond, do orzecha i mahoniu rubinowy, a ciemne odmiany typu garnet służą do przyciemniania jasnych gatunków, gdy chcesz sztucznie postarzyć mebel. Pomyłka na tym etapie jest kosztowna, bo bursztynowa poświata na jasnym klonie wygląda jak zażółcenie starego lakieru i nie da się jej cofnąć inaczej niż zmyciem całej powłoki.
Poza kolorem znaczenie ma stopień oczyszczenia. Surowy szelak zawiera naturalny wosk, który poprawia głębię powłoki, ale pogarsza przyczepność kolejnych warstw. Jeśli na politurę ma potem pójść lakier poliuretanowy albo olejowosk, potrzebujesz odmiany bezwoskowej, oznaczanej jako dewaxed. Gotowa politura bezwoskowa w płynie, na przykład Zinsser SealCoat, kosztuje około 60-90 zł za litr i bywa dostępna w większych sklepach lakierniczych.
| Rodzaj szelaku | Odcień powłoki | Do jakiego drewna | Cena za kilogram |
|---|---|---|---|
| Blond (lemon) | jasny, miodowy | jesion, klon, sosna | 80-120 zł |
| Rubinowy (ruby, astra) | czerwono-bursztynowy | orzech, mahoń, czereśnia, ciemny dąb | 80-130 zł |
| Garnet | ciemny brąz, barwa mocnej herbaty | przyciemnianie jasnych gatunków, patyna | 90-140 zł |
| Wybielony (bleached) | niemal bezbarwny | klon, jawor, brzoza | 130-180 zł |
| Bezwoskowy (dewaxed) | zależny od klasy bazowej | pod kolejne warstwy lakieru lub oleju | 140-190 zł |
Surowiec kupisz w trzech formach. Płatki rozpuszczają się dobrze i pozwalają odważyć dokładną porcję, granulat rozpuszcza się jeszcze szybciej, ale trudniej o precyzyjne dozowanie, a tradycyjne guziki, czyli grube krążki, trzeba wcześniej pokruszyć młotkiem. Do domowego warsztatu biorę wyłącznie płatki. Świeże mają jaśniejszy kolor i rozpuszczają się w kilkanaście godzin, te leżące trzy lata na ciepłej półce potrafią zostawić na dnie słoika osad, którego nie ruszy nawet tygodniowe mieszanie.
Jak rozpuścić płatki szelaku i jakie stężenie przygotować?
Stężenie roztworu, w gwarze stolarskiej nazywane cięciem, dobiera się do etapu pracy i waha się od 20 procent przy gruntowaniu do 4-5 procent przy wybłyszczaniu. Dwudziestoprocentowy roztwór to 200 gramów płatków na litr alkoholu, pięcioprocentowy to 50 gramów. Jedno stężenie na całą robotę nie działa: gęstym roztworem nie zbudujesz lustra, a rzadkim będziesz nasycał pory drewna przez trzy dni.
Do rozpuszczania potrzebujesz alkoholu o zawartości minimum 90 procent, najlepiej denaturatu skażonego do celów politurniczych, bezbarwnego i bezwonnego. Zwykły niebieski denaturat z drogerii też rozpuści płatki, ale barwnik potrafi zabrudzić jasne gatunki drewna, więc na klonie czy brzozie się nim nie posłużę. Woda jest tu wrogiem numer jeden: alkohol z zawartością wody powyżej kilku procent sprawia, że politura mętnieje już w trakcie nakładania, niezależnie od wilgotności w pomieszczeniu. Litr denaturatu kosztuje 15-25 zł w sklepie chemicznym, wersja politurnicza 25-40 zł.
| Etap pracy | Stężenie roztworu | Płatki na 1 litr alkoholu | Czas schnięcia warstwy |
|---|---|---|---|
| Gruntowanie, nasycanie porów | 20 procent | 200 g | 2-4 godziny |
| Zacieranie porów pumeksem | 10 procent | 100 g | 12 godzin |
| Politurowanie właściwe | 8-12 procent | 80-120 g | 20-30 minut |
| Wybłyszczanie, zbieranie oleju | 4-5 procent | 40-50 g | 48 godzin do utwardzenia |
Sama procedura jest prosta, tylko powolna. Odważone płatki wsypuję do czystego szklanego słoika, zalewam odmierzoną ilością alkoholu i szczelnie zakręcam. Słoik odstawiam w ciemne, ciepłe miejsce na 24-48 godzin i kilka razy dziennie mocno nim wstrząsam. Gdy na dnie nie widać już stałych kawałków, roztwór przelewam przez gęstą gazę albo papierowy filtr do kawy, bo w płatkach zawsze siedzą drobiny kory i piasku, a jedno takie ziarno pod powłoką widać potem z dwóch metrów.
Metalowe naczynia odpadają. Szelak w kontakcie z żelazem ciemnieje i potrafi dać szarawy odcień, którego nie zdejmiesz szlifowaniem, bo wchodzi w drewno razem z pierwszą warstwą.
Ile wytrzymuje powłoka szelakowa i co ją niszczy?
Powłoka szelakowa na meblu dekoracyjnym wytrzymuje dziesięciolecia, bo od stu lat ogląda się w antykwariatach oryginalne politury z dziewiętnastego wieku. Rozpuszczony roztwór w słoiku wytrzymuje 6-12 miesięcy i to jest ograniczenie, o którym najczęściej się zapomina. Po tym czasie żywica traci zdolność prawidłowego wiązania, a powłoka nałożona ze starego roztworu zostaje lepka nawet po tygodniu schnięcia. Nie da się tego naprawić inaczej niż zmyciem wszystkiego do gołego drewna.
Sama powłoka jest elastyczna i oddychająca, więc podąża za pracą drewna przy zmianach wilgotności. Nie pęka i nie odpryskuje płatami tak, jak sztywne lakiery olejne po dwudziestu latach. Przyczepność do surowego drewna ma bardzo dobrą, bo żywica wnika w pory i wiąże się z powierzchnią mechanicznie. Gorzej wypada na podłożu tłustym albo wcześniej woskowanym, gdzie bez dokładnego odtłuszczenia denaturatem powłoka zacznie schodzić po kilku tygodniach użytkowania.
Lista wrogów szelaku jest krótka i konkretna:
- Alkohol – kieliszek wódki rozlany na blacie wypala białą plamę do surowego drewna w kilka sekund.
- Woda i gorąco – kubek postawiony bez podkładki zostawia biały pierścień, bo wilgoć wchodzi w powłokę.
- Wilgotność powietrza powyżej 60 procent – politura bieleje jeszcze w trakcie nakładania, zjawisko nazywane blushing.
- Zarysowania mechaniczne – powłoka ma około 0,1 mm grubości, więc pazur kota zostawia w niej ślad.
- Silikony w sprayach do mebli – matowią powierzchnię i zostawiają tłusty film, którego nie zdejmiesz szmatką.
Świeża powłoka jest niemal bezbarwna albo lekko bursztynowa, ale pod wpływem światła z czasem ciemnieje. Konserwatorzy nazywają to ambrowaniem i traktują jako pożądaną patynę. Mebel stojący rok w pełnym słońcu wygląda po tym czasie zauważalnie cieplej niż identycznie wykończony bliźniak z cienia.
Na jakich meblach szelak się sprawdza, a gdzie go nie kładę?
Szelak idzie wszędzie tam, gdzie liczy się wygląd i możliwość naprawy, a nie odporność na codzienną eksploatację. Komoda, sekretarzyk, fornirowany front szafy, rama obrazu, element snycerski, korpus skrzypiec czy gitary klasycznej. W lutnictwie jest wręcz standardem, bo cienka powłoka nie tłumi drgań pudła rezonansowego tak, jak grubsza warstwa lakieru syntetycznego, a to słychać w barwie instrumentu.
Na blat kuchenny, blat łazienkowy, parapet i jakikolwiek stół, na którym dziecko rysuje kredkami i rozlewa sok, szelaku nie kładę. Ta sama cecha, która czyni go łatwym w naprawie, czyli rozpuszczalność w alkoholu, dyskwalifikuje go w miejscach roboczych. Do blatów lepiej sprawdzi się olej twardowoskowy albo lakier poliuretanowy o twardości pozwalającej postawić gorący garnek.
Osobny przypadek to zabytki pod nadzorem konserwatorskim. Przy renowacji parkietów w kamienicach, sztukaterii i stolarki w obiektach wpisanych do rejestru konserwator potrafi wprost wymagać zachowania oryginalnej technologii, a zamiana szelaku na nowoczesny lakier bywa zabroniona. Jeśli robisz cokolwiek w budynku objętym ochroną, sprawdź to przed zakupem materiału, bo poprawka po fakcie oznacza zdejmowanie całej powłoki.
Trzecie zastosowanie jest czysto techniczne i mało kto o nim wie: cienka warstwa szelaku, najlepiej bezwoskowego, działa jako podkład blokujący pod farbę wodorozcieńczalną. Izoluje sęki i wycieki żywicy, które bez takiej bariery przebijają przez farbę po kilku miesiącach i zostawiają brązowe plamy na białym suficie. Litr gotowej politury bezwoskowej wystarcza na zaizolowanie 60-80 sęków, czyli na strop z desek w pokoju 20 m2, a nakłada się go zwykłym pędzelkiem, punktowo, bez całej ceremonii z tamponem.
Przy fornirach obowiązuje jeszcze jedna zasada, o której zapomina większość osób odnawiających meble po dziadkach. Stary fornir ma grubość 0,6-3 mm, a przy meblach z lat trzydziestych bywa cieńszy niż milimetr. Szelak kładzie się na nim bez problemu, bo nie wymaga szlifowania na wysokim nacisku, ale każde nieuważne pociągnięcie papierem 180 przeciera go na wylot i odsłania klej stolarski pod spodem. Na fornirze zaczynam od gradacji 240 i kończę na 400, nigdy grubszym ziarnem.
Politura szelakowa czy lakier współczesny – co wybrać do konkretnego mebla?
Wybór sprowadza się do jednego pytania: czy mebel będzie oglądany, czy używany. Szelak daje głębię, której nie osiągniesz żadnym lakierem, i pozwala naprawić rysę w kwadrans, ale przegrywa z każdym nowoczesnym wykończeniem pod względem odporności. Lakier poliuretanowy kosztuje 30-50 zł za litr, kładzie się pędzlem albo natryskiem w dwa wieczory i zniesie gorący talerz, tylko że po zarysowaniu wymaga zeszlifowania całej płaszczyzny.
| Wykończenie | Głębia połysku | Odporność na wodę i alkohol | Naprawa uszkodzeń | Nakład pracy |
|---|---|---|---|---|
| Politura szelakowa | najwyższa, efekt lustra | bardzo niska | punktowa, w kilkanaście minut | 2-3 wieczory na blat komody |
| Lakier poliuretanowy | średnia, powierzchowna | wysoka | szlifowanie całej płaszczyzny | 2 warstwy w jeden dzień |
| Olej twardowoskowy | niska, mat lub półmat | średnia | przetarcie i doolejowanie | 2 warstwy, 24 h przerwy |
| Wosk pszczeli | niska, jedwabisty połysk | najniższa | ponowne nawoskowanie | 1 wieczór |
Klienci najczęściej mylą szelak z olejem i woskiem, bo wszystkie trzy uchodzą za tradycyjne. Różnica jest zasadnicza. Olej wnika w drewno i nie tworzy powłoki na powierzchni, więc daje matowy efekt i słabiej chroni przed zaplamieniem. Wosk buduje cienki film przyjemny w dotyku, ale jest jeszcze wrażliwszy na wodę niż szelak. Politura szelakowa jako jedyna z tej trójki tworzy twardą, ciągłą błonę zdolną odbić światło jak tafla szkła.
Bywa też rozwiązanie mieszane: politura jako warstwa nadająca kolor i głębię, a na wierzchu cienka warstwa wosku pszczelego poprawiająca odporność na wilgoć. Kosztem jest utrudniona naprawa punktowa, bo wosk trzeba najpierw usunąć rozpuszczalnikiem, zanim dobierzesz się do szelaku pod spodem.
Ile kosztuje politura szelakowa i odnowienie mebla?
Materiał na odnowienie komody czy stolika zamyka się w 60-100 zł, bo na przeciętny mebel zużywa się 100-150 gramów płatków. Przy cenie 80-130 zł za kilogram sam szelak to wydatek rzędu 10-20 zł na projekt, reszta idzie na alkohol i akcesoria. Kilogram płatków starcza na sześć, siedem takich mebli, więc przy pierwszym zakupie lepiej wziąć pół kilograma, tym bardziej że płatki tracą jakość po kilku latach leżenia.
Rozbicie kosztów na typową robotę wygląda tak: 500 gramów płatków szelaku orange to 60-90 zł w sklepie dla lutników lub plastycznym, litr denaturatu 15-25 zł, wata bawełniana i płótno lniane na tampon kilka złotych, pumeks malarski w proszku 15-25 zł za opakowanie, buteleczka oleju parafinowego 100 ml około 15-20 zł i starcza na wiele projektów. Razem około 120-160 zł na starcie, z czego materiały sypkie zostaną ci na kolejne meble.
Gotowa politura w płynie, marek takich jak Rustins czy Libron, kosztuje 40-70 zł za pół litra. To opcja dla kogoś, kto nie chce ważyć płatków i pilnować proporcji, ale traci przy tym kontrolę nad stężeniem, a przy politurowaniu potrzebujesz czterech różnych stężeń na czterech etapach pracy. Płatki są tańsze i dają większą swobodę.
Zlecenie tej samej pracy w pracowni konserwacji zabytków to zupełnie inna skala. Tradycyjne wypolitowanie blatu stołu metr na dwa metry kosztuje od 1500 do 3500 zł, zależnie od stanu wyjściowego drewna. Polakierowanie tego samego mebla pistoletem natryskowym w zakładzie lakierniczym zamyka się w 300-600 zł. Ta różnica to nie marża, tylko roboczogodziny: przy politurze liczy się je w dziesiątkach.
Jak nakłada się politurę szelakową i gdzie szukać pełnej techniki?
Aplikacja idzie tamponem z waty owiniętej lnianym płótnem, ruchem po ósemkach i okręgach, nigdy w linii prostej tam i z powrotem. Warstw jest od kilkunastu do dwudziestu kilku, każda schnie 15-30 minut, a między etapami wchodzi zacieranie porów pumeksem i wybłyszczanie rzadkim roztworem. Całość na blat komody rozkłada się na dwa, trzy wieczory pracy i tydzień odstawienia mebla do pełnego utwardzenia.
Opis samej techniki, z proporcją oleju parafinowego na tamponie, kolejnością przejść i sposobem ratowania zabielonej powłoki, rozpisałem osobno w poradniku o tym, jak uzyskać lustrzany połysk tamponem. Tutaj chodziło o materiał, tam o ręce.
Jak pielęgnować i naprawiać mebel w politurze?
Mebel wykończony politurą czyszczę suchą albo lekko wilgotną ściereczką z bawełny i niczym więcej. Żadnych środków na bazie alkoholu, amoniaku ani sprayów z marketu, bo pierwsze dwa rozpuszczają powłokę w kilka sekund, a trzecie zostawiają silikonowy film. Raz na kilka miesięcy można odświeżyć powierzchnię preparatem na bazie wosku pszczelego i oleju mineralnego, jeśli powłoka zmatowiała od kurzu.
Białe plamy po gorącym kubku to najczęstsza usterka i zarazem najłatwiejsza do usunięcia. Przecieram uszkodzone miejsce tamponem z odrobiną denaturatu i świeżej politury, warstwa się scala i plama znika w kilkanaście minut. Przy głębszej rysie oczyszczam ubytek denaturatem, uzupełniam świeżą warstwą i rozprowadzam ją tamponem, łącząc z otoczeniem. Nie ma potrzeby zdejmowania całej powłoki, co przy lakierze syntetycznym byłoby jedynym wyjściem.
Ta możliwość punktowej naprawy jest głównym powodem, dla którego konserwatorzy mebli zabytkowych nadal wybierają szelak, mimo że nowoczesne lakiery są od niego wielokrotnie odporniejsze na co dzień. Uszkodzenie politury nie jest katastrofą, tylko kwadransem pracy.
Ustawienie mebla też ma znaczenie. Politurowanych blatów nie trzymam na parapetach ani naprzeciw okna południowego, bo ciągła ekspozycja na promieniowanie ultrafioletowe przyspiesza ambrowanie i przy skrajnej wilgotności osłabia przyczepność powłoki. Odsunięcie mebla 50 cm od okna i zasłona w upalne popołudnia wystarczą, żeby ten problem zniknął.
Osobna sprawa to sezon grzewczy. Powietrze w ogrzewanym mieszkaniu spada zimą do 25-30 procent wilgotności względnej, a drewno kurczy się i pracuje. Szelak za tą pracą podąża, bo jest elastyczny, ale sklejone fugi i fornir już niekoniecznie. Nawilżacz utrzymujący 40-50 procent robi dla mebla więcej niż jakikolwiek preparat pielęgnacyjny z półki, a przy okazji ratuje instrumenty muzyczne stojące w tym samym pokoju.
Nie przecieram też mebla mokrą szmatką po kurzu, tylko lekko wilgotną, wyżętą do sucha. Woda stojąca na powłoce dłużej niż minutę zostawia matowy ślad, który trzeba potem scalać tamponem. To zajmuje kwadrans, ale łatwiej tego ruchu nie robić w ogóle niż naprawiać go co miesiąc.
Najczęstsze pytania o politurę szelakową
Czy politura szelakowa nadaje się na blat kuchenny?
Nie nadaje się na blaty robocze narażone na wodę, gorące naczynia i noże, bo powłoka ma około 0,1 mm grubości i rozpuszcza się w alkoholu. Do kuchni lepszy będzie olej twardowoskowy albo lakier poliuretanowy. Szelak zostaw na elementy dekoracyjne, gdzie liczy się wygląd.
Ile czasu można przechowywać rozpuszczoną politurę?
Od 6 do 12 miesięcy w szczelnym szklanym słoiku, w ciemnym i chłodnym miejscu. Po tym terminie żywica traci zdolność wiązania i powłoka zostaje lepka nawet po tygodniu schnięcia. Płatki suche wytrzymują kilka lat, więc lepiej rozpuszczać małe porcje na bieżąco niż robić zapas na cały sezon.
Czy zwykły denaturat z drogerii nadaje się do rozpuszczania szelaku?
Nadaje się, jeśli ma co najmniej 90 procent alkoholu, ale niebieski barwnik potrafi zabrudzić jasne gatunki drewna. Na klonie, jaworze i brzozie używam wyłącznie denaturatu bezbarwnego, skażonego do celów politurniczych, w cenie 25-40 zł za litr. Alkohol z dużą zawartością wody zmętni politurę już podczas nakładania.
Czym różni się szelak bezwoskowy od zwykłego i kiedy go potrzebuję?
Bezwoskowy nie zawiera naturalnego wosku obecnego w surowej żywicy, przez co ma słabszą głębię, ale nie blokuje przyczepności kolejnych warstw. Potrzebujesz go wtedy, gdy na politurę ma pójść lakier poliuretanowy, olejowosk albo farba. Do klasycznego wykończenia mebla na sam szelak lepszy jest wariant z woskiem.
Czy szelak można nakładać na stary, lakierowany mebel?
Tylko po całkowitym usunięciu lakieru i wyszlifowaniu drewna, bo politura nie przyczepi się do gładkiej powłoki syntetycznej. Jeśli stara warstwa to sam szelak, wystarczy przetrzeć ją denaturatem i nakładać nową bezpośrednio na nią, bo obie się scalą. Sprawdzisz to wacikiem z denaturatem w niewidocznym miejscu.
Ile płatków szelaku kupić na pierwszy mebel?
Pół kilograma z zapasem na kilka projektów, bo na przeciętną komodę idzie 100-150 gramów. Kilogram kupuj dopiero wtedy, gdy politurujesz regularnie, w przeciwnym razie połowa opakowania zestarzeje się na półce. Płatki trzymaj w szczelnym pojemniku, w chłodzie i bez dostępu światła.
Dobrze dobrany szelak, świeży roztwór o właściwym stężeniu i mebel, który ma być oglądany, a nie zastawiany garnkami – na tych trzech rzeczach politura szelakowa albo się udaje, albo nie. Reszta to już wprawa w ręce, którą zdobywa się na skrawku deski, nie na blacie po babci. Jak wam poszło pierwsze rozpuszczanie płatków? Dajcie znać w komentarzu, szczególnie jeśli traficie na szelak, który nie chce zejść z dna słoika.




