Radon w Polsce – 27 powiatów ryzyka i koszt ochrony

Pusta piwnica z odsłoniętymi belkami stropu i rurami instalacji

Pomiar w piwnicy domu pod Krakowem pokazał ponad 450 bekereli na metr sześcienny, przy ustawowym poziomie odniesienia wynoszącym 300. Dom stał na wapieniach, czyli na podłożu, które w każdym poradniku figuruje jako to spokojniejsze. Wystarczyło pęknięcie w chudziaku i nieuszczelniona rura od szamba, żeby gaz wchodził do środka bez żadnego oporu.

Radon w Polsce jest tematem, który praktycznie nie istnieje na budowach jednorodzinnych. Kupując działkę zamawiamy badania geotechniczne, sprawdzamy poziom wód gruntowych, czasem nawet pytamy o smog. Tymczasem z gruntu pod przyszłą posadzką stale wydostaje się bezwonny, bezbarwny gaz promieniotwórczy, powstający z naturalnego rozpadu uranu w skałach i glebie. Światowa Organizacja Zdrowia stawia go na drugim miejscu wśród przyczyn raka płuc, zaraz za paleniem tytoniu.

Przez ponad dwie dekady pracy przy budowach i remontach, od Kotliny Kłodzkiej po Mazury, na palcach jednej ręki policzę inwestorów, którzy przed zalaniem posadzki zapytali mnie o folię gazoszczelną albo wentylację podpodłogową. W Czechach, Szwecji czy Stanach badanie stężenia radonu jest standardem przy sprzedaży nieruchomości. U nas nie ma go nawet w świadomości. Pokażę, skąd bierze się ta luka, jak zmierzyć stężenie samodzielnie i ile realnie kosztuje zabezpieczenie. Pomiar to wydatek rzędu 150-250 zł i trzy miesiące czekania, zabezpieczenie nowego domu na etapie wylewek około 2000-3000 zł, a poziom trudności przy budowie od zera jest niski, bo to głównie kwestia pilnowania ekipy.

Czym jest radon i dlaczego nazywa się go cichym zabójcą?

Radon to promieniotwórczy gaz szlachetny, który stale przenika z podłoża do atmosfery. Na otwartej przestrzeni rozprasza się w kilka sekund i nie stanowi zagrożenia. Problem zaczyna się wtedy, gdy nad danym kawałkiem gruntu postawimy szczelny budynek z byle jaką izolacją posadzki.

Dom działa wtedy jak strzykawka. Różnica temperatur między wnętrzem a gruntem uruchamia efekt kominowy: ciepłe powietrze ucieka górą, a na jego miejsce budynek zasysa powietrze wraz z gazami gruntowymi przez każdą nieszczelność w płycie fundamentowej. Im szczelniejsza stolarka i im wyższa różnica temperatur, tym mocniej ten mechanizm pracuje. Dlatego stężenia mierzone zimą bywają kilkakrotnie wyższe niż latem.

Gdy wdychasz powietrze nasycone radonem, jego cząstki trafiają do płuc i tam rozpadają się dalej, emitując promieniowanie alfa uszkadzające tkankę na poziomie komórkowym. Nie poczujesz drapania w gardle, nie zobaczysz dymu, nie usłyszysz alarmu. Skutek ujawnia się po kilkunastu albo kilkudziesięciu latach, w gabinecie lekarskim. Widziałem ludzi wydających dziesięć tysięcy na wzorzyste płytki w salonie, którzy na pytanie o folię antyradonową za dwa tysiące machali ręką.

Inżynier ogląda świeżo wykonaną płytę betonową na placu budowy

Dlaczego w Polsce prawie nikt nie bada radonu w domach?

Bo prawo nie każe, budowlanka nie ma takiego nawyku, a inwestor nie wie, że temat w ogóle istnieje. Te trzy powody układają się w spójny obraz i każdy z nich da się rozbroić osobno.

Przepisy omijają domy jednorodzinne

Znowelizowana ustawa Prawo atomowe nakłada obowiązek pomiaru stężenia radonu głównie w miejscach pracy pod ziemią oraz na parterach i w piwnicach w wybranych powiatach. Zgodnie z art. 23b poziom odniesienia dla średniorocznego stężenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi wynosi 300 Bq/m³, czyli bekereli na metr sześcienny.

Obowiązki spadają jednak na pracodawców i zarządców budynków użyteczności publicznej. Prywatny dom jednorodzinny wypada poza ten zakres. Sprzedający ma jedynie przekazać informację o radonie na wyraźne żądanie kupującego, o ile takie badanie w ogóle było robione. W praktyce nikt nie pyta, więc nikt nie zleca, więc nie ma czego przekazywać.

Pokutuje przekonanie, że to problem elektrowni jądrowych

Kiedy na budowie wspominam o radonie, najczęściej słyszę śmiech i zdanie w rodzaju: przecież tu nie ma Czarnobyla, po co wymyślać koszty. Ludzie łączą promieniowanie wyłącznie z reaktorami i dawnymi kopalniami uranu. Nie wiedzą, że emitują je granitoidy i skały wulkaniczne, na których stoją całe powiaty, a także część materiałów budowlanych, na przykład stare pustaki żużlobetonowe czy ceramika gorszej jakości z lat siedemdziesiątych.

Tradycyjne polskie posadzki działają jak sito

Przez dekady budowało się u nas na ławach fundamentowych, z piwnicą albo bez. Dziś płyta fundamentowa z ciągłą izolacją przeciwwilgociową stanowi całkiem przyzwoitą barierę, o ile nikt jej nie podziurawi. W starszym budownictwie chudziak wylewany na oko, bez ciągłości folii przy przepustach kanalizacyjnych i elektrycznych, przepuszcza gaz swobodnie. Zamiast blokować, wpuszcza go prosto do pokoi. To ta sama logika co przy wodzie: izolacja jest tak dobra, jak jej najsłabsze miejsce, o czym pisałem szerzej przy okazji tego, jak wygląda izolacja wodochronna na chudziaku.

Gdzie w Polsce ryzyko radonowe jest największe?

Ministerstwo Zdrowia wskazało w rozporządzeniu 27 powiatów, w których ryzyko przekroczenia poziomu 300 Bq/m³ uznano za podwyższone. Leżą one głównie w województwach dolnośląskim, opolskim, śląskim, małopolskim, świętokrzyskim i podkarpackim, czyli w pasie południowym.

Geologia Polski nie jest jednolita i to widać w wynikach. W Sudetach, Górach Izerskich, w okolicach Jeleniej Góry, Kłodzka i Wałbrzycha podłoże ze skał magmowych i metamorficznych zawiera naturalnie wyższe stężenia uranu i radu. Na piaszczystych terenach Mazowsza sytuacja wygląda spokojniej, ale spokojniej nie znaczy: bez znaczenia.

Dom pod Krakowem z pierwszego akapitu stał na wapieniach i teoretycznie miał być bezpieczny. Mapa mówi o prawdopodobieństwie w skali powiatu, a nie o twoim konkretnym budynku. Lokalne uskoki, żwirowe soczewki pod fundamentem, stary szyb studni, przepusty instalacyjne, wreszcie sposób wentylowania domu potrafią przesunąć wynik o kilkaset bekereli w jedną albo drugą stronę na dwóch sąsiednich działkach.

Praktyczna zasada, którą powtarzam inwestorom: mapa decyduje o tym, jak pilny jest pomiar, a nie o tym, czy go robić. Na południu kraju, w budynku z piwnicą i pokojami na parterze, badanie traktuję jako pozycję obowiązkową. W pozostałej części Polski jako rozsądne dwieście złotych wydane raz w życiu.

Jak samodzielnie zmierzyć stężenie radonu w domu?

Detektorami śladowymi wystawionymi na okres od jednego do trzech miesięcy, najlepiej w sezonie grzewczym. Nie potrzebujesz ekipy w kombinezonach ani pozwoleń. Cały zestaw to koszt 150-250 zł i kilkanaście minut pracy przy rozstawianiu.

Kluczowa jest długość pomiaru. Krótkie, kilkudniowe badania elektronicznym miernikiem bywają mocno przekłamane, bo stężenie radonu zmienia się z ciśnieniem atmosferycznym, wiatrem, wilgotnością gruntu i intensywnością wietrzenia. Jeden wietrzny weekend z otwartymi oknami potrafi zaniżyć wynik o połowę.

  1. Zamów detektory śladowe. Kupujesz je w akredytowanym laboratorium, na przykład w Instytucie Fizyki Jądrowej PAN albo w certyfikowanej firmie prywatnej. To małe puszki z tworzywa z detektorem CR-39 w środku. Bierz 2-3 sztuki na dom.
  2. Rozstaw je tam, gdzie faktycznie żyjesz. Najniższa użytkowana kondygnacja i pomieszczenia, w których spędzasz najwięcej godzin: sypialnia na parterze, salon, gabinet. Piwnica techniczna, do której schodzisz raz w tygodniu, daje wynik ciekawy, ale nie ten, który cię dotyczy zdrowotnie.
  3. Ustaw detektor na wysokości klatki piersiowej. Około 1-1,5 m od podłogi, z dala od okien, drzwi, grzejników i kratek wentylacyjnych. Półka regału jest lepszym miejscem niż parapet.
  4. Zostaw je na 1-3 miesiące. Najlepszy termin to okres grzewczy od października do marca, kiedy dom jest mniej wietrzony, a efekt kominowy pracuje najmocniej. Wynik z tego okresu pokazuje sytuację w wariancie najgorszym.
  5. Odeślij do analizy. Zapakuj detektory w szczelny worek dołączony przez laboratorium i wyślij pocztą. W odpowiedzi dostajesz raport ze średnim stężeniem w Bq/m³ dla każdego punktu pomiarowego.

Miernik cyfrowy z ciągłym odczytem, w cenie 600-1400 zł, ma inne zastosowanie. Nie zastępuje detektora śladowego przy pierwszej diagnozie, natomiast świetnie sprawdza się później, gdy chcesz zobaczyć, jak stężenie reaguje na włączenie rekuperacji albo na uszczelnienie przepustu. Kupuję go dopiero wtedy, gdy wiem, że mam problem do rozwiązania.

Ile kosztuje pomiar i zabezpieczenie domu przed radonem?

Od 150 zł za sam pomiar do 7000 zł za aktywny system w istniejącym budynku. Zabezpieczenie nowego domu na etapie budowy to ułamek promila całego budżetu, bo folia i taśmy kosztują grosze w porównaniu z betonem i stalą. Droga jest dopiero adaptacja gotowego budynku, w którym trzeba się dokopać do przestrzeni pod posadzką.

Element lub usługa Koszt orientacyjny 2026 Czas realizacji Uwaga wykonawcza
Pakiet 2 detektorów śladowych CR-39 z analizą 150 – 250 zł badanie 1-3 miesiące najpewniejsza metoda pomiaru
Cyfrowy miernik radonu z ciągłym odczytem 600 – 1400 zł pomiar ciągły przez lata do kontroli skuteczności działań
Folia gazoszczelna pod płytę lub chudziak 15 – 35 zł / m² na cały okres użytkowania wybieraj z deklarowaną szczelnością na gaz
Uszczelnienie przepustów taśmami i masami KMB 300 – 600 zł za całość 1 dzień przed posadzką decyduje ciągłość, nie grubość
Komplet zabezpieczeń w nowym domu 120 m² 2000 – 3000 zł wpięte w harmonogram wylewek folia zgrzewana na zakładach
Aktywny system studzienkowy w istniejącym domu 3500 – 7000 zł montaż 2-3 dni wentylator wyciąga gaz spod posadzki

Ceny podaję jako stan na 2026 rok, zebrane z ofert laboratoriów i firm instalacyjnych. Proporcja jest tu bezlitosna: dwa tysiące złotych przy budowie kontra pięć tysięcy plus rozkuwanie posadzki dziesięć lat później. To najtańsza polisa, jaką da się kupić na etapie stanu zerowego.

Zbliżenie na betonową posadzkę z widoczną rysą i chropowatą fakturą

Jak zabezpieczyć dom przed radonem na etapie budowy?

Ciągłą warstwą gazoszczelną pod całą powierzchnią budynku, wywiniętą na ściany i wpiętą w izolację pionową. Zasada jest ta sama co przy hydroizolacji: liczy się ciągłość, a nie liczba warstw. Jedna dziura po gwoździu przy rurze kanalizacyjnej potrafi zniweczyć całą robotę, bo gaz płynie tam, gdzie napotyka najmniejszy opór.

Kolejność prac wygląda tak. Na wyrównanym chudziaku układa się folię gazoszczelną, zawsze na zakład, którego szerokość podaje producent, i zawsze sklejony taśmą butylową albo zgrzany. Zakład położony na styk bez sklejenia jest w tej technologii wart tyle, co brak folii. Przy każdym przejściu instalacji przez warstwę stosuje się gotową mankietę uszczelniającą albo obrobienie taśmą i masą KMB. Rur kanalizacyjnych, peszli elektrycznych i przewiertu na wodę potrafi być kilkanaście, więc to najbardziej pracochłonna część.

W domach na terenach o podwyższonym ryzyku dokładam jeszcze bierny drenaż podposadzkowy. To rura perforowana ułożona w warstwie kruszywa pod płytą i wyprowadzona pionem ponad dach. Kosztuje przy budowie kilkaset złotych, działa na ciągu grawitacyjnym, a gdyby po latach okazała się niewystarczająca, wystarczy wpiąć w pion wentylator o poborze rzędu kilkudziesięciu watów i bierny układ zamienia się w aktywny. Zrobienie tego samego w gotowym domu wymaga wiercenia w posadzce.

Największym wrogiem tej warstwy są kolejne ekipy. Folia przetrwa betonowanie, ale rzadko przeżywa układanie styropianu przez ludzi, którzy nie wiedzą, po czym chodzą. Wpisz zabezpieczenie do projektu, pokaż je kierownikowi budowy i przejdź po powierzchni przed zalaniem wylewki. Piętnaście minut oględzin, latarka i taśma w kieszeni.

Co zrobić, gdy wynik pomiaru przekracza 300 Bq/m³?

Zacząć od wentylacji, bo to najtańszy i najszybszy ruch, a dopiero potem sięgać po uszczelnianie i systemy aktywne. Wynik powyżej poziomu odniesienia nie jest powodem do paniki ani do wyprowadzki. Jest powodem do trzech konkretnych działań ułożonych od najtańszego.

Krok pierwszy to sprawdzenie, czy dom w ogóle oddycha. W budynkach z wentylacją grawitacyjną zaklejone kratki wywiewne, zabudowane szachty i szczelna stolarka bez nawiewników potrafią zamienić parter w zamkniętą butelkę. Zanim wydasz złotówkę, zrób sobie test ciągu w kratkach wentylacyjnych domowym sposobem i odkryj kratki, które ktoś kiedyś zasłonił meblem.

Krok drugi to wymiana powietrza z odzyskiem ciepła. Wentylacja mechaniczna nawiewno-wywiewna obniża stężenie radonu nawet o 70-80 procent, bo stale rozcieńcza powietrze wewnętrzne i wyrównuje ciśnienie między domem a gruntem, przez co osłabia efekt kominowy zasysający gaz. Przy okazji poprawia bilans energetyczny, co opisałem osobno przy tym, jak działa rekuperacja w parze z pompą ciepła.

Krok trzeci to uszczelnienie dróg wnikania. Styk ścian z podłogą w piwnicy i na parterze, pęknięcia w posadzce, obejścia rur, studzienki i przejścia kablowe obrabia się elastycznymi masami kauczukowo-bitumicznymi albo poliuretanowymi. Przy wynikach przekraczających 1000 Bq/m³ stosuje się drenaż odradonowy: studzienkę z wentylatorem wyciągowym pod posadzką lub przy fundamencie, która zasysa gaz spod budynku i wyrzuca go rurą ponad dach. To rozwiązanie skuteczne nawet przy bardzo wysokich stężeniach, tylko w gotowym domu kosztuje kilka razy więcej niż przy budowie.

Jakie błędy wykonawcze wpuszczają radon do środka?

Wszystkie sprowadzają się do przerwania ciągłości warstwy w miejscu, którego potem nikt nie widzi. Zebrałem pięć, które spotykam najczęściej, w kolejności od najbardziej powszechnego.

  • Zakłady folii położone na styk. Bez sklejenia taśmą albo zgrzania każda krawędź jest szczeliną. To błąd numer jeden i zajmuje ekipie dodatkowe dwie godziny, żeby go nie popełnić.
  • Nieobrobione przejścia instalacji. Rura kanalizacyjna owinięta folią i przewiązana drutem to nie uszczelnienie. Mankieta systemowa kosztuje kilkadziesiąt złotych za sztukę i jest jedynym rozwiązaniem, które trzyma się przez lata pracy termicznej budynku.
  • Podziurawiona folia po układaniu styropianu. Ostre krawędzie płyt i kolana ludzi robią w niej dziesiątki nakłuć. Przegląd z latarką przed wylewką wyłapuje je w kwadrans.
  • Pominięcie styku posadzka-ściana. Dylatacja obwodowa wypełniona samą pianką jest drogą wnikania. Powinna zostać domknięta elastyczną masą po ułożeniu warstwy wykończeniowej.
  • Zasłonięte kratki wentylacyjne w piwnicy. Najtańszy błąd do naprawienia i najczęstszy w domach z lat osiemdziesiątych. Regał zasuwany pod kratkę wywiewną potrafi podnieść stężenie w pomieszczeniu o kilkadziesiąt procent.

Radon w Polsce nie doczekał się jeszcze przepisów, które zmusiłyby kogokolwiek do działania na własnej działce, więc odpowiedzialność zostaje po stronie inwestora. Jeżeli budujesz, wpisz folię gazoszczelną do projektu i przejdź po niej z latarką przed betonowaniem. Jeżeli mieszkasz w starym domu na południu kraju, wydaj te dwieście złotych na detektory. Sprawdziliście u siebie stężenie? Dajcie znać w komentarzu, jakie wyszły wyniki i w jakim rejonie.

Najczęstsze pytania o radon w budynkach

Czy radon da się wyczuć albo zobaczyć w domu?

Nie, i to jest cały problem z tym gazem. Radon jest bezbarwny, bezwonny i pozbawiony smaku, a jego obecności nie zdradza żaden objaw w budynku: nie powoduje wilgoci, zapachu ani nalotu na ścianach. Jedynym sposobem stwierdzenia stężenia jest pomiar detektorem, najlepiej trzymiesięczny.

W którym miesiącu najlepiej wykonać pomiar?

Od października do marca, czyli w sezonie grzewczym. Dom jest wtedy rzadziej wietrzony, różnica temperatur między wnętrzem a gruntem jest największa, a efekt kominowy zasysający gazy gruntowe pracuje najmocniej. Pomiar letni pokaże wartości niższe i uśpi czujność.

Czy rekuperacja wystarczy zamiast folii antyradonowej?

W istniejącym domu bywa wystarczająca, bo obniża stężenie o 70-80 procent i przy wyniku rzędu 400-500 Bq/m³ sprowadza je poniżej poziomu odniesienia. Przy budowie nowego domu to zła kolejność wydatków: folia gazoszczelna kosztuje 2000-3000 zł i działa bez prądu przez cały okres użytkowania, a wentylacja jest uzupełnieniem, nie zamiennikiem bariery.

Czy materiały budowlane też emitują radon?

Tak, choć zwykle w stopniu nieporównywalnie mniejszym niż grunt pod budynkiem. Emisję notuje się przy kruszywach ze skał magmowych, przy niektórych starych pustakach żużlobetonowych i przy ceramice gorszej jakości. W typowym domu udział materiałów w całkowitym stężeniu jest niewielki, a głównym źródłem pozostaje podłoże.

Czy sprzedający dom musi podać wynik badania radonu?

Musi przekazać informację o radonie na wyraźne żądanie kupującego, ale tylko taką, którą posiada. Skoro badań nikt nie zlecał, nie ma czego przekazywać i formalności są dopełnione. Jeżeli kupujesz dom w jednym z 27 powiatów o podwyższonym ryzyku, warunek wykonania pomiaru możesz wpisać do umowy przedwstępnej.

Ile trzeba czekać na wynik z laboratorium?

Sam pomiar trwa od miesiąca do trzech, a analiza detektorów po ich odesłaniu zajmuje zwykle 2-4 tygodnie. Realnie od zamówienia zestawu do otrzymania raportu mija kwartał. Dlatego przy zakupie nieruchomości pomiar trzeba zaplanować z wyprzedzeniem, a nie tydzień przed podpisaniem aktu.

Zbigniew Majewski
O autorze

Zbigniew Majewski

40 lat w branży budowlanej – najpierw jako fachowiec na budowach w całej Polsce, potem jako właściciel lokalnej firmy remontowo-budowlanej. Przeszedł przez setki realizacji: od malowania kawalerki po generalne remonty kamienic i docieplenia bloków. Na blogu dzieli się praktyczną wiedzą, którą zdobył robiąc to własnymi rękami. Bez lania wody, bez marketingowych haseł – tylko sprawdzone porady majstra, który wie, ile kosztuje błąd na budowie.