Rusztowanie warszawskie – pomosty i kontrola przed wejściem

Rusztowanie ramowe z pomostami przy elewacji budynku

Kolega dekarz mocował parapety na zwykłym rusztowaniu warszawskim, na wysokości około metra. Zamiast pomostów położył deski, które akurat były pod ręką. Deski pękły, on spadł na wyprostowane nogi i złamał obie pięty – kilka miesięcy bez chodzenia.

Na rusztowaniu warszawskim najczęściej zawodzi nie rama, tylko to, na czym się stoi. Jesienią dochodzi mokre i śliskie drewno, więc przy elewacji i rynnach przed zimą poniższe zasady są ważniejsze niż latem.

Metr nad ziemią to już praca na wysokości

W przepisach BHP pracą na wysokości jest praca od 1 metra nad podłogą lub ziemią i ten próg nie jest przypadkowy. Upadek na wyprostowane nogi przenosi całą siłę na pięty, kolana i kręgosłup, a złamanie kości piętowej to typowy uraz właśnie przy niskich upadkach. Na niskim rusztowaniu nikt nie myśli o zabezpieczeniach, więc pęknięta deska albo przechył zaskakują całkowicie.

Pomosty na rusztowanie warszawskie decydują o bezpieczeństwie

  1. Pomosty systemowe albo deski przeznaczone na pomosty, odpowiedniej grubości, bez pęknięć, dużych sęków i zgnilizny.
  2. Nigdy przypadkowe deski z placu budowy, szalunkowe po betonowaniu czy suche, popękane deski z rozbiórki.
  3. Deski oparte na podporach z obu stron z zapasem, zabezpieczone przed przesunięciem i zsunięciem.
  4. Bez łączenia desek w połowie przęsła i bez desek wystających daleko poza podporę, które działają jak huśtawka.
  5. Pomost na całą szerokość ramy, nie jedna deska, po której się balansuje.

Deska, która przeleżała lato na słońcu i jesień w kałuży, to już inna deska. Pomosty po sezonie przeglądam w całości, a te z pęknięciami albo miękkimi miejscami tnę na opał, żeby nikt ich przypadkiem nie położył z powrotem.

Ramy stoją na równym podłożu i rosną tylko według instrukcji

  1. Stopy na równym i nośnym podłożu, przy miękkim gruncie na wypoziomowanych podkładach z grubych desek, nigdy na pustakach, cegłach czy wiadrach.
  2. Ramy w pionie i stężone zgodnie z instrukcją.
  3. Przy wyższym ustawieniu kotwienie do ściany i balustrada z krawężnikiem na pomoście roboczym – na wysokości zabezpieczenie przed upadkiem jest wymagane.
  4. Bez przesuwania rusztowania z ludźmi i materiałem na górze.

Ile ram można postawić jedna na drugiej, mówi instrukcja producenta albo dokumentacja zestawu. Im wyżej, tym ważniejsze są stężenia, kotwienie i balustrada. Gdy rusztowania z instrukcji nie da się przypiąć do ściany, a robota jest wyżej, zmieniam sprzęt zamiast dokładać kolejną ramę. Na budowach prowadzonych przez firmy rusztowanie po złożeniu przechodzi odbiór i dopiero wtedy wolno na nie wejść. Przy własnym domu nikt tego nie sprawdzi, więc robię to sam według listy niżej.

Warszawiak sprawdza się przy ścianie na niewielkiej wysokości: elewacje, parapety, rynny. Rusztowanie przejezdne lepiej służy przy sufitach i dłuższych pracach, pod warunkiem że nikt nie stoi na górze przy przetaczaniu. Kozły budowlane z pomostem mają sens tylko na równej, twardej podłodze i przy bardzo niskich pracach. Ustawiam je parami w tej samej wysokości, pomost kładę na obu z zapasem po bokach i nigdy nie stawiam na nim drabiny ani wiadra. Gdy pomost ugina się pod jednym człowiekiem, jest za cienki albo kozły stoją za daleko od siebie. Do malowania sufitu w pokoju częściej biorę kozły albo podest roboczy aluminiowy niż warszawiaka.

Lista kontrolna przed wejściem na pomost

  1. Czy pomosty są całe, suche i dobrze oparte.
  2. Czy ramy stoją pewnie i się nie chwieją.
  3. Czy wszystkie zabezpieczenia i zatrzaski są na swoim miejscu.
  4. Czy na pomoście nie leży zbyt dużo materiału.
  5. Czy jest bezpieczne wejście, bez wspinania się po ramie z wiadrem w ręku.

Wyżej, tam gdzie nie ma balustrady, potrzebna jest asekuracja: szelki i lina. Buty, kask i rękawice to osobna lista, którą zbiera tekst o sprzęcie BHP na remont.

Zbigniew Majewski
O autorze

Zbigniew Majewski

40 lat w branży budowlanej – najpierw jako fachowiec na budowach w całej Polsce, potem jako właściciel lokalnej firmy remontowo-budowlanej. Przeszedł przez setki realizacji: od malowania kawalerki po generalne remonty kamienic i docieplenia bloków. Na blogu dzieli się praktyczną wiedzą, którą zdobył robiąc to własnymi rękami. Bez lania wody, bez marketingowych haseł – tylko sprawdzone porady majstra, który wie, ile kosztuje błąd na budowie.